DERMAGLIN- MASECZKA OCZYSZCZAJĄCO-ODŻYWCZA Z ZIELONĄ GLINKĄ

Hejka! Jako, że trochę zaniedbałam to miejsce przez natłok obowiązków związanych z moją maturą i szukaniem pracy po niej, chciałam wrócić i przygotować dla Was, coś naprawdę fajnego!
Postanowiłam, że poświęcę osobną kategorię na moim blogu, dotyczącą różnych, różnistych maseczek, od tych zrobionych w domu, po te kupne zwykłe do tych drogich. Sama bardzo się tym interesuje i wiem, że wiele z Was szuka maseczek, które naprawdę chociaż “coś” dają.
Maseczki będę starała się opisywać Wam jak najbardziej szczegółowo, na tyle, na ile będę w stanie i tak, żebyście same chciały ich spróbować, bądź trzymały się od nich z daleka.

 

Na pierwszy ogień pójdzie moja ulubiona zielona maseczka, Dermaglin, kocham ją za wszystko, co robi dla mojej buźki. Po niej czuję się naprawdę oczyszczona, wygładzona, tak, jak powinnam po tego typu maseczce. Nie męczy mojej skóry, jeśli wiecie co mam na myśli, nie szczypie mnie twarz po nałożeniu jej, jak przy niektórych maseczkach. Przetestowałam ich już naprawdę dużo, dlatego wiem, o czym mówię. Pielęgnacja twarzy była i będzie dla mnie najważniejszą częścią mojego codziennego “spa”, bo nie oszukujmy się zadbana i zdrowa buzia jest naszą wizytówką, a ta maseczka zdecydowanie pomaga w utrzymaniu jej w dobrej kondycji 🙂

 

 

 

 

 

PLUSY:
1. Na pewno jej niesamowity zapach świeżych pączków, zawsze kiedy trzymam ją na twarzy aż mi ślinka leci na samą myśl o pączulku z marmoladą, haha!
2. Działanie!!! Przede wszystkim zgodne z obietnicami producenta, oczyszcza twarz, odświeża, możemy zrelaksować się przy trzymaniu jej na buźce.
3. Nie szczypie! Nie wiem, czy to przez moją wrażliwą twarz, czy faktycznie przez zły dobór mazideł nakładanych na twarz, ale często zdarza mi się, że testując nową maseczkę, po nałożeniu jej, tak szczypie mnie skóra, że aż oczy mi łzawią, przy tej na szczęście tak nie było ani razu, przez co duży plus dla niej!

 

 

MINUSY:
1. Dla niektórych może być nią cena, kosztuje około 7 zł, możemy znależć dużo tansze odpowiedniki. Sama uważam, że stosowanie jej dwa razy w tygodniu może być dość ciężkie na studencką kieszeń 😉
2. Wszyyyyyyyyyyyyystko brudzi, wszystko, wszystko i jeszcze raz wszystko.
Dla kogo jest przeznaczona?
Dla wszystkich tych, którzy potrzebują odświeżenia, oczyszczenia, bądź relaksu! Dla tych, którzy lubią eksperymentować, odkrywać poznawać! Coś idealnego! Sama serdecznie polecam, nie zawiedziecie się!
A Wy jak próbowaliście już?

 

 

You may also like

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *