Jak przygotować się do wyjazdu na studia?

Wiele z nas, studenciaków już niedługo wyfrunie z rodzinnych gniazd w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Wybraliśmy sobie kierunki, miasto w którym chcemy podjąć naukę, podjęliśmy jedną z ważniejszych życiowych decyzji. Wszystko zapowiada się pięknie, nowe miasto, nowi znajomi, nowe przygody… ale jak przygotować się do tego, żeby wszystko było dobrze, żeby nie zabrakło nam na nasze studenckie przyjemności czy broń Boże na jedzenie. Jak zacząć studiować, bez strachu czy aby na pewno dam sobie samej radę. 

Postanowiłam przybliżyć Wam mój sposób na oswojenie się z wyprowadzką, ze zmianą miejsca i też ze zmianą życia… i oczywiście oswojenia rodziców z myślą że ich mały człowiek będzie gdzieś daleko od nich.

 

Od zawsze mówiłam, że idę na studia do Warszawy, kocham to miasto i mogłabym spędzić tam całe  swoje życie, które wyobrażałam sobie tak dziecinnie prosto, jakby fakt mieszkania w stolicy miał zmienić wszystko na łatwiejsze, jak miałabym wejść na szczyt nic nie robiąc, po prostu będąc tą warszawską lalą. Niestety mój sen o Warszawie przerwał mój chłopak, który ominął terminy i nie zdążył złożyć papierów na tamtejszą uczelnię. Dlaczego porzuciłam swoje marzenia dla jakiegoś tam faceta i jak wytrzymać z jak to jest z tą szkolną miłością opowiem Wam w innym wpisie.

No i tak został mi do wyboru Gdańsk, Poznań i Wrocław, miasta, które wydawały mi się najbardziej otwarte na studentów i najładniejsze, co dla mnie też miało duże znaczenie.  Złożyłam papiery jednak tylko do Gdańska, sama nie wiem czemu, uznałam, że to będzie miejsce do którego będę lubiła wracać, będzie morze, które kocham, będą tylko niecałe dwie godzinki do domu, będzie taniej, ładniej, idealnie.

 

Dlaczego nie chciałam studiować w rodzinnym mieście?

Bydgoszcz może nie jest jakąś małą wioską, w której nic się nie dzieje, ale mimo wszystko  nie jest to też miasto, które pomogłoby mi realizować się w tym, w czym chcę. Kocham je, bo wychowałam się tutaj, kocham moje glinki, mój las, moich znajomych, ale chcę spróbować czegoś nowego. Chce się usamodzielnić, żeby w przyszłości pomóc rodzicom, bratu, być niezależną.

 

Jak przygotowuję się do przeprowadzki?

 

Początkowo myślałam, że to będzie coś mega trudnego, że będę miesiącami się pakować bo i tak nie zdążę wziąć wszystkich swoich rzeczy, które na pewno okażą się niezbędne gdzieś tam, w odległym miejscu.. snułam z koleżanką z klasy wizję gdzie na obiad jemy ryż ze śmietaną, kaszę ze śmietaną, ryż z kaszą, bo nie będzie nas stać na normalny obiad. Bałam się tego cholernie i widziałam wszystko w czarnych barwach, które miał zmienić tylko fakt, że wyrwę się w końcu z Bydgoszczy.

Jak jest naprawdę?

Spisałam sobie listę rzeczy, których na studiach będę potrzebować, a których nie mogę wziąć z domu, druga lista obejmowała rzeczy, które z domu wezmę, bo są moje a trzecia rzeczy, które chciałabym mieć, bo po prostu byłoby fajniej. Zrobiłam też listę to do, żeby nie ścigali mnie za kilka miesięcy że w Bydgoszczy mam jakieś zobowiązania.

I tym sposobem mam nowego laptopa, takiego, jakiego zawsze chciałam, mam nową prostownicę, nową lokówkę, czaje się na nową suszarkę.  Posegregowałam swoje rzeczy na te, które biorę ze sobą, te które zostaną w domu i na te,które – jeśli się uda- sprzedam.

Mam też listę, która motywuje mnie do zamknięcia pięciu kont w bankach, oddaniu książek do biblioteki itd…

To jest dobry sposób na to, by wiedzieć na czym stoimy, ja szukam takiej walizki, która pozwoli zapakować jak największą ilość rzeczy, rozglądam się za bransoletką dla mamy, która będzie jej przypominać, że cały czas jestem jej małą córeczką, rozglądam się za fajnymi i przydatnymi rzeczami, takimi jak blender etc.

 

Jak moi rodzice zareagowali na mój wyjazd?

 

O K R O P N I E, ale nie, obeszło się na szczęście bez rzucania krzesłami i wyzywania. Po prostu bardzo się zasmucili,  próbowali przekonać, że tutaj też są studia, tutaj mam domek, tutaj za darmo wszystko, tutaj mam ich, pracę, przyjaciół, wszystko tu mam, więc czego szukam tam.. daleko? Był płacz, ciche dni, próby przekupienia mnie wizją lepszego świata, pieniędzy. Dopiero pod koniec, kiedy zrozumieli, że naprawdę jestem zdeterminowana, żeby pójść tam gdzie chcę, wcale nie z chęci zostawienia ich, a z chęci zdobycia niezależności, samodzielności, perspektyw do zarobienia pieniędzy, które kiedyś pomogą mi zapewnić im lepsze życie na emeryturze, dopiero wtedy zrozumieli, że nie mogą mnie ograniczać i że zawsze będę ich Karolkiem, który ma bałagan w pokoju i krzyczy w niebogłosy, kiedy zobaczy robaka. Od tego czasu jest już dobrze, planujemy z mamą gdzie pójdziemy, jak będziemy chodzić godzinami brzegiem morza i robić sobie zdjęcia na molo- przecież już ma ten fajny telefon, o którym zawsze marzyła.  Jest dobrze, w końcu po burzy zawsze wychodzi słońce. 😊

 

Jak takie małe dziecko wypuścić w wielki świat?

Jak mam zamiar poradzić sobie jeśli chodzi o pieniążki?

 

To proste- pójść do pracy.  No ale jak?! Na studiach?! Nie będzie czasu!

Większej bzdury nie słyszałam, okej to mój pierwszy rok i nigdy wcześniej nie byłam na studiach, co ja mogę niby wiedzieć, ale z drugiej strony, będąc w liceum równocześnie uczyłam się, pracowałam i chodziłam codziennie na treningi koszykówki, po których szłam na dodatkowy angielski, więc nie uwierzę, że się nie da.

Wiadomo, część będą dawać mi rodzice, ale jeśli nie chcę być stereotypowym biednym studenciakiem, to niestety ale muszę iść do pracy. Niestety czy stety- bo w sumie to lubię pracować, poznawać ludzi, robić coś, z czego później zobaczę korzyść.Ale skąd ta praca, która przyniesie mi te kokosy i tytuł bogatego studenciaka? Już jej szukam, na olx, na pracuj.pl, na grupach na fejsie, są czasy, kiedy pracodawcy szukają studentów, są dla nich opłacalni i często- bardzo się starają. Najbardziej chciałabym pracować jako promotor w Saturnie czy Media, mam w tym doświadczenie i lubię tę pracę, ale z drugiej strony jestem otwarta na wszystko, nie boję się pracy.

Gdzie będę mieszkać?

Jeszcze dokładnie nie wiem, ale raczej w Sopocie, z chłopakiem i przyjaciółmi wynajmiemy mieszkanie, 2 lub 3 pokojowe. Cały czas szukamy takiego, które będzie dla nas najlepsze i będzie miało najbardziej adekwatną cenę do standardu. Szukamy na olx, na otodom i na gratce (tam nie polecam, praktycznie ¾ ogłoszeń jest przez pośrednika, za którego tez trzeba płacić, a to nie dla studenciaków. Pokój będę dzielić z chłopakiem, ale nie boję się tego i nie będzie dla mnie to żadne wow, jesteśmy razem prawie 4 lata i mieszka u mnie od czerwca, bo nie jest z Bydgoszczy, a pracujemy razem. Już dawno pożegnałam się z wizją mojego pokoju, w którym miałam ciszę spokój, zero chrapania, bąków, łaskotania…

 

I tak o to przedstawiłam Wam jak zaplanowałam sobie mój wyjazd na studia. Nie boję się już i wiem, że nie będę jeść ryżu ze śmietaną, wiem, że dam radę i tego Wam wszystkim życzę!

A Wy jak? Przygotowani?

Jakie kierunki wybraliście studenciaki moje?

 

 

xoxo, Karola

Continue Reading